Dobrze jest mieć maskotkę. Taką owiniętą wokół palca. Najlepiej,
jeśli sama się wokół tego palca owinie — wtedy do nikogo nie może mieć
pretensji...
Maskotka nie wymaga zbyt wiele. Właściwie niczego nie wymaga, ani niczego nie żąda. Nie trzeba jej nawet karmić, ponieważ sama karmi się nadzieją, choć nikt jeszcze nie doszedł, skąd tę nadzieję czerpie.
Maskotkę można łatwo uszczęśliwić. Wystarczy poświęcić
jej trochę czasu, pogłaskać, a już nie posiada się z radości. Potem z czystym
sercem można odstawić ją na bok i zająć się czymś poważniejszym. Z góry
wiadomo, że maskotka nie zaprotestuje. Przecież doskonale zna swoje miejsce.
Smutna maskotka to zła maskotka. Wszakże jej rola polega
na zapewnianiu rozrywki, a nie na zwracaniu uwagi na własne boleści. Jeżeli
jednak przydarzy się jej chwila słabości, powinna odkupić ją odpowiednio
długotrwałym i głębokim poczuciem winy.